Gotowa na talerzu ZOOM

 

Golonka została przygotowana jakby przypadkiem, podczas gotowania BULIONU.

Przypieczona wstępnie z kośćmi wołowymi w piekarniku przez 1 godzinę w temperaturze 200 stopni znalazła swoje miejsce w garze z bulionem gdzie przez 3-4 godziny nabierała aromatów.

Po wyjęciu z bulionu golonki wyglądały tak:

(Ta druga w tle została rozgrabiona przez dzieci nim zdążyłem ją zalać piwem i odstawić do lodówki)

Ugotowana do piwa na noc

Po przełożeniu do mniejszego naczynia, zalałem ją 0,5 litra portera i odstawiłem na noc do lodówki.

Następnego dnia piekłem w tym samym naczyniu, w piekarniku przez około godzinę.

Upieczona w piwie

Ostatecznie golonkę wyjąłem,  do sosu dodałem 2 łyżki ostrej musztardy rosyjskiej i 1 łyżkę miodu gryczanego, a następnie sos zagotowałem.

Niestety nie uwieczniłem tego na zdjęciach, ale ostatecznie golonkę zjadłem polaną tym właśnie sosem.

Gotowa na talerzu

 

SMACZNEGO !!!

Tagged with:
 

4 Responses to Golonka w Porterze

  1. Jakub Milczarek napisał(a):

    Z ciekawości zapytam – czy wykazałeś się patriotyzmem lokalnym i użyłeś wspaniałego Portera Łódzkiego z Browarów Łódzkich?
    Tak na marginesie – chyba 90% porterów jest ciemnych, a z dużym prawdopodobieństwem 100% polskich porterów ma właśnie taki charakter. Te 10% to portery bursztynowe, więc spokojnie nie trzeba pisać „portera ciemnego” 🙂

    • Wojtek Kubiak Wojtek Kubiak napisał(a):

      Hej Kuba, Patriotyzmem nie wykazałem się z dwóch powodów. Trudno dostać łódzkiego Portera w Wawie (podobno nawet w Łodzi) poza tym gdybym go miał wolałbym wypić bo to jedyny porter którego lubię 🙂 Po drugie w lodówce stał od miesiąca porter żywiecki, którego nie chciałem pić a do golonki był znakomity. Co do „portera ciemnego” oczywiście masz rację ale to dlatego że na początku było „piwa ciemnego” 🙂 Poprawię

Dodaj komentarz

Contact Form Powered By : XYZScripts.com